AZJA PODRÓŻE SRI LANKA

Sri Lanka i Malediwy – gotowy plan podróży

 

Dlaczego warto odwiedzić Sri Lankę?

Sri Lanka ma wiele do zaoferowania piękne plaże, historyczne świątynie, parki przyrodnicze, góry, niesamowite spotkania ze zwierzętami, spektakularną kulturę i pyszne jedzenie. Jest to kraj wyspiarski położony u wybrzeży Indii na Oceanie Indyjskim. W 2009 r. 26-letnia wojna wreszcie dobiegła końca, koncentrując się głównie na rozwoju turystyki. Niestety zaraz po moim powrocie ze Sri Lanki usłyszałam straszną wiadomość o atakach terrorystycznych na wyspie. Bardzo mi przykro z powodu tego pięknego kraju i jego wspaniałych ludzi. Mieszkańcy Sri Lanki pragną pokoju i chcą się czuć bezpiecznie. Ataki terrorystyczne miały już miejsce w wielu krajach na świecie. Nie pozwólcie terrorystom wygrać, unikając któregokolwiek z tych krajów. Wybór oczywiście należy do ciebie. Ale wierzę, że za jakiś czas będzie tam bezpiecznie.

Na Sri Lance i Malediwach spędziłyśmy trzy i pół tygodnia. Podróżowanie pomiędzy miastami na Sri Lance jest stosunkowo łatwe, ale czasochłonne ze względu na powolne autobusy i pociągi , a informacje online są mocno ograniczone. W tym przewodniku po Sri Lance i Malediwach znajdziesz najlepsze miejsca i atrakcje do odwiedzenia. Sri Lanka ma wiele pięknych miejsc do odwiedzenia- więc gdzie należy się udać? W tym artykule dowiesz się wszystkiego, co musisz wiedzieć o tym niesamowitym kraju i jak możesz spędzić 3 tygodnie na wyspie dzięki mojej proponowanej trasie.

 

 

Dzień 1

Czytałam, że Colombo tak naprawdę nie jest warte odwiedzenia. Dlatego zaraz po przylocie jedziemy taksówką do Wilpattu National Park. Do naszego noclegu jedziemy 3 godziny.

 

Dzień 2

Poranek zaczął się naprawdę wcześnie. Musiałyśmy być w Parku Narodowym Wilpattu tuż po wschodzie słońca. Mamy dzisiaj zaplanowane całodzienne safari. Wybraliśmy Park Wilpattu, ponieważ jest nieco mniej znany i wciąż daje szansę na dostrzeżenie dzikiej przyrody. Udało nam się tutaj zobaczyć małpy, jelenie, bawoły, warany, szakale, mangusty, pawie, dzikie świnie, słonie i orły. Niestety nie zobaczyłyśmy lamparta i niedźwiedzia. Może następnym razem.

 

 

Dzień 3

Wcześnie rano jedziemy autobusem do Anuradhapurny. Jest to jedna z najstarszych stolic Sri Lanki i jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ruiny znajdują się w pobliżu współczesnego miasta, ale obejmują rozległy obszar. Wybieramy się na trzygodzinną wycieczkę tuk-tukiem . Kierowca tuk-tuka mówił dobrze po angielsku i był naszym przewodnikiem po świątyniach. Starożytne miasto ma wiele interesujących zabytków. Jest tutaj zdecydowanie mniej turystów niż w Polonnaruwa. To są świątynie, których nie można przegapić : Świątynia Drzewa Bodhi, Ruvanvelisaya Dagoba, Jetavanaramaya Monastery, Thuparamaya Dagoba. Po południu jedziemy półtorej godziny autobusem do Dambulli.

 

 

Dzień 4

Nie musiałyśmy iść zbyt daleko od naszego gesthausu, zanim dotarliśmy do świątyń Dambulli  Jest to najlepiej zachowany kompleks świątynny jaskiń na Sri Lance i jest miejscem pielgrzymek od ponad dwóch tysięcy lat.  Kompleks składa się z pięciu jaskiń, które zostały przekształcone w świątynie.  W jaskiniach znajduje się ponad 150 posągów Buddy i kolorowe freski buddyjskie, które pokrywają ściany i sufity. Freski były oszałamiające i zaskakująco dobrze zachowane. Na dole wzgórza znajduje się piękna Świątynia, z gigantycznym złotym posągiem Buddy siedzącym na jej szczycie.  Zwiedzanie całego kompleksu nie powinno zająć dłużej niż 3 godziny. Świątynia robi ogromne wrażenie i warto ją odwiedzić. Po południu jedziemy godzinę autobusem do Sirigiya.

 

 

Dzień 5

Sigiriya to obowiązkowy punkt wizyty na Sri Lance. Ta olbrzymia skała wznosi się ponad otaczające ją równiny na wysokość 200 metrów. Dawniej służyła jako pałacowa forteca oraz była domem jednego z pierwszych królów Sri Lanki w V wieku naszej ery. Obecnie jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Można wspiąć się na sam szczyt skały, gdzie znajdują się pozostałości pałacu. Obecnie zachowało się niewiele z tamtego okresu, olbrzymie lwie pazury oraz freski ukazujące kobiety w negliżu, które prawdopodobnie przedstawiają kochanki króla. Warto spędzić tutaj pół dnia i przyjść jak najwcześniej, jak to możliwe. Po południu robi się bardzo gorąco. My byłyśmy o 7:00 rano i było już mnóstwo turystów. Sigiriya Rock jest piękna, ale to wspinaczka na Pidurangala Rock była niezapomnianym przeżyciem. Jest to najlepszy punkt widokowy na Skałę Sigirija. Ostatnia część szlaku jest dość trudna, trzeba wspiąć się po ogromnych głazach. Ale widoki wynagradzają ten trud. Dotarcie na szczyt zajęło nam nie więcej niż 40 minut. Po południu wracamy tuk-tukiem do Dambulli.

 

 

Dzień 6

Z samego rana jedziemy autobusem ok 1,5 godziny do Polonnaruwa. To było jedno z najbardziej intrygujących i tajemniczych miejsc, jakie miałam przyjemność odwiedzić na wyspie. Jest to ważne starożytne miasto w historii Sri Lanki. Miejsce jest naprawdę piękne, ale strasznie zatłoczone. Jeśli chcesz zwiedzać to miejsce w ciszy i spokoju to wybierz się tam najwcześniej jak się tylko da, zanim to miejsce zaleje fala turystów. My zaczęłyśmy zwiedzanie o 9 rano i było już naprawdę tłoczno. Ciężko było robić zdjęcia bez innych turystów w tle. Wybieramy się na pięciogodzinną wycieczkę tuk-tukiem . Dzięki temu w tuk-tuku możemy przechować nasze plecaki. Udało nam się zobaczyć Pałac Królewski, Salę publiczności z pięknymi rzeźbionymi słoniami na ścianach, Basen, Sacred Quadrangle , Pabalu Vehera, Shiva Devale, Rankot Vihara, Kiri Vihara, posąg Buddy w Lankatilaka Vihara, Gal Vihara. Zaraz po południu jedziemy autobusem do Kandy. Podróż była męcząca i trwała aż cztery godziny. Na trasie zatrzymałyśmy się by odwiedzić Nalanda Gedige , jedyne sanktuarium na Sri Lance z erotycznymi rzeźbami. (okazało się, że na całej świątyni jest tylko jedna niewielka rzeźba erotyczna, której trzeba dobrze poszukać).

 

 

Dzień 7

Kandy to drugie co do wielkości miasto na Sri Lance, gdzie znajduje się słynna Świątynia Zęba, święta buddyjska świątynia, w której mieści się relikt zęba Buddy. Myślę, że samo miasto i świątynia są przereklamowane. Z samego rana uciekamy z zatłoczonego miasta do Sembuwatte Lake, gdzie znajdują się na plantacje herbaty Elkaduwa. Miejsce, które mnie zachwyciło swoim pięknem. Tutaj odnajdziesz cisze i spokój. Oprócz nas nie było tutaj ani jednego turysty. Do Sembuwatte Lake nie dojeżdżają żadne autobusy z miasta, dlatego wynajmujemy kierowcę tuk-tuka. Droga na miejsce zajmuje nam 2 godziny. Wspięłyśmy się na wyższe partie pół herbaty, gdzie z bliska mogłyśmy podziwiać Tamilki przy pracy, które jeszcze ręcznie zrywają listki herbaty. Po powrocie do Kandy idziemy na lokalny rynek, gdzie można kupić przyprawy, owoce i naturalne kosmetyki. To świetne miejsce do oglądania ludzi. O godzinie 17:00 idziemy zobaczyć tradycyjny pokaz tańców,  w tym taniec kobry, taniec z maskami, taniec pawia, taniec raban z żonglerką talerzami, Ves dance, taniec ognia i chodzenie boso po rozżarzonych węglach. Pokaz trwał około godziny. Zaraz po przedstawieniu idziemy na wieczorną ceremonię w Świątyni Zęba. Radzę odwiedzić świątynię w innych godzinach, ponieważ było tak tłoczno, że naprawdę niewiele można było zobaczyć. Sama świątynia przypomina bardziej atrakcję turystyczną niż miejsce modlitw. To było dla mnie największe rozczarowanie.

 

 

Dzień 8

Wcześnie rano jedziemy autobusem i następnie tuk-tukiem, żeby odwiedzić sierociniec dla słoni Pinnawala.  Cóż, to jest bardzo turystyczne miejsce. Niestety to był błąd. W rzeczywistości to miejsce jest podobne do zoo, w którym zwierzęta są trzymane w niewoli. Warunki w jakich przebywają słonie pozostawiają wiele do życzenia. Niektóre z większych słoni są przykute łańcuchami, aby chronić ludzi i trzymać je pod kontrolą. Wydaje mi się to jednak podejrzane, ponieważ istnieje wiele innych sposobów rehabilitacji zwierząt, które NIE wymagają łańcuchów. Dlatego nie polecam wizyty w sierocińcu dla słoni Pinnawala.

O 13:00 odwiedzamy mały rodzinny projekt Elephant Freedom. Dzięki niemu mogłyśmy bliżej poznać słonia, towarzyszyć mu podczas spaceru w dżungli, uczestniczyć w jego kąpieli w rzece i mogłyśmy go nakarmić. To było naprawdę niezapomniane przeżycie i coś, czego każdy musi doświadczyć podczas wizyty na Sri Lance! Zwierzę jest tu dobrze traktowane, ma szczęśliwe życie i spędza czas ze swoim opiekunem. Wracamy z powrotem autobusem do Kandy.

 

 

Dzień 9

Wstajemy w środku nocy by zdobyć bilety na pociąg do Haputale, który odjeżdża o 3:30. Ponieważ trasa pociągu z Kandy do Elli jest tak piękna, ludzie uznali ją za atrakcję samą w sobie. Podróż pociągiem trwa około 9 godzin, a trasa prowadzi wzdłuż klifów przez plantacje herbaty. Chciałyśmy kupić bilety na pociąg dzień wcześniej, ale odprawiano nas z kwitkiem. Bilety można kupić na dworcu w Kandy tylko tego samego dnia. To prawda, że w większości przypadków pociąg przyjeżdża naładowany ludźmi. Polecam wstać w środku nocy by dostać w ogóle bilety i mieć miejsca siedzące. Naprawdę warto przejechać się pociągiem po jednej z najpiękniejszych tras kolejowych na świecie pośród malowniczych widoków na soczyście zielone pola herbaty.

 

 

Dzień 10

Lipton’s Seat to idealne miejsce na wschód słońca. Wczesnym rankiem jest tutaj bardzo spokojnie, to idealny początek dnia. Niestety to miejsce jest otoczone mgłą przez większą część dnia. Dlatego najlepszym czasem na odwiedzenie Lipton’s Seat jest wczesny poranek, później chmury i mgła całkowicie zasłaniają widok. Tak, tak, herbata Lipton Tea, której używasz codziennie, pochodzi właśnie ze Sri Lanki.  Dlatego postanowiłyśmy odwiedzić plantację herbaty, która działa do dziś, aby zobaczyć, skąd pochodzi herbata Lipton i rozkoszować się wspaniałą scenerią, popijając świeżą herbatę. Z Haputale można bez problemu dojechać tam tuk-tukiem, droga ma tylko kilka kilometrów. W drodze powrotnej zatrzymujemy się w fabryce herbaty Dambatenne. Wstęp do fabryki kosztuje 250 LKR. Niestety w środku nie można robić zdjęć. Wracamy z powrotem do Haputale. gdzie ciągle jest mgła i deszcz. A w naszym guesthousie było wilgotno i zimno. Generalnie polecam zatrzymać się na noc w Ella.

 

 

Dzień 11

Pogoda w Haputale pokrzyżowała nam plany. Cały czas podało więc musiałyśmy zrezygnować z trekkingu do Horton Plains. Jedziemy autobusem do Ella. Jet to urocze miasteczko, idealne na relaks, piesze wędrówki i ucieczkę od gorących temperatur południowego wybrzeża. Najpierw idziemy zobaczyć Most Nine Arch, który jest otoczony zielonymi lasami i plantacjami herbaty. Ukończony w 1921 r. Nine Arch Bridge jest zbudowany w całości z cegły, skał i cementu, bez użycia metalu, w tamtych czasach był to wyczyn inżynieryjny. Jest wiele miejsc, z których można zobaczyć most, ale najlepszy widok jest z góry. Jedziemy tuk-tukiem, żeby zobaczyć okoliczne plantacje herbaty. W samym miasteczku jest jedna główna ulica wypełniona restauracjami, modnymi kawiarniami i butikami. Można tutaj miło spędzić czas.

 

 

Dzień 12

O 5:00 rano ubrałyśmy się ciepło i wyruszyłyśmy by zobaczyć wschód słońca na Little Adam’s Peak. Jazda tuk-tukiem trwała nie więcej jak 15 minut, a samo podejście na szczyt jakieś 30 minut. Do hotelu wracamy już pieszo, co zajmuje 1,5 godziny. Zamawiamy tuk-tuka i jedziemy do naszego kolejnego noclegu w Tissamaharama, gdzie mamy zarezerwowane popołudniowe 3-godzinne safari. Zaledwie 2 godziny na południe od Elli znajduje się Park Narodowy Udawalawe, jedno z najlepszych miejsc do zobaczenia dzikich słoni na Sri Lance. Sri Lanka ma największą populację dzikich słoni w Azji i szkoda byłoby, gdybyśmy nie zobaczyły żadnego słonia. Podczas naszego pół dniowego safari w Udawalawe widziałyśmy stada dzikich słoni, bawołów wodnych, krokodyle, małpy, pawie i orły.

 

 

Dzień 13

Dzisiaj mamy zarezerwowane całodzienne safari w Parku Narodowym Yala, gdzie główną atrakcją jest bez wątpienia lampart. Park jest szczególnie popularny, ponieważ oferuje możliwość zobaczenia jednego z najpiękniejszych dużych kotów. Zobaczyłyśmy tu wiele różnych gatunków ptaków, w tym orły i pawie, jelenie , bawoły, małpy, warany, dzikie świnie. To naprawdę zależy od przypadku czy zobaczysz lamparta. My przyjechałyśmy kilka minut za późno i przegapiłyśmy możliwość obserwacji lamparta. Schował się w zaroślach i nie chciał wyjść. Czekaliśmy długo z mnóstwem innych samochodów, ale niestety nie udało się zobaczyć lamparta. Wszystko zależy od szczęścia.

 

 

Dzień 14

Wstałyśmy tuż przed świtem by wyruszyć na poranne safari do Parku Narodowego Bundala. Ten park jest domem dla 197 gatunków wędrownych ptaków wodnych, to prawdziwy dla każdego miłośnika ptaków. Udało nam się tutaj zobaczyć słonie, bawoły, małpy, krokodyle, pawie, papugi, mangusty, warany oraz różnorodne ptaki.
Nadszedł czas, aby zrelaksować się na plaży. Zaraz po safari jedziemy autobusem do Tangalle. Jest to spokojne rybackie miasteczko położone na południowym wybrzeżu wyspy. Tutaj można znaleźć nocleg przy plaży za 10 USD za pokój. Plaża jest tutaj zazwyczaj pusta ze względu na silne przypływy. Zatrzymałyśmy się w Sinethi home stay, gdzie jadłam najlepsze grillowane krewetki na wyspie. Późnym wieczorem bierzemy tuk-tuka i jedziemy na plażę Rekawa, na której żółwie morskie składają jaj. Plaża jest chroniona przez Turtle Conservation Project, ponieważ mięso żółwi jest dużym przysmakiem. Udało nam się zobaczyć jak żółwica wykopuje głęboką jamę, do której wchodzi i składa tam jaja. Złów o długości ok 1 metra i wadze 100 kg zrobił na mnie ogromne wrażenie.

 

 

Dzień 15

Jest kilka fajnych rzeczy, które możesz zrobić w Mirissie. To świetne miejsce dla wszystkich  miłośników plaż . Ta piękna zatoka  ma wiele małych plaż i miejsc do surfowania. Możesz pływać w morzu, popijać kokosa na piasku i cieszyć się słońcem. Wynajmujemy tuk-tuka na cały dzień. Najpierw odwiedzamy Coconut Tree Hill, które jest prawdopodobnie najbardziej znanym miejscem w Mirissie. 15 minut od plaży Mirissa znajduje się mała farma palm kokosowych na wzgórzu. Widok stąd na zatokę jest po prostu niesamowity. Sri Lanka ma wiele pięknych plaż, ale w Secret Beach jest coś wyjątkowego. Niestety ta plaża  nie jest już tajemnicą, dlatego polecam być tam jak najwcześniej, zanim pojawią się tam tłumy!  Jedziemy dalej, żeby poszukać rybaków na palach i zrobić zdjęcia tej umierającej tradycji. Niestety szybko odkryłyśmy, że prawdziwych rybaków już nie ma. Większość mężczyzn tylko pozuje dla pieniędzy. Jest to po prostu turystyczny biznes. Kierowca tuk-tuka zazwyczaj wie, gdzie można znaleźć rybaków. Płacimy za zdjęcia i jedziemy na nocleg do Galle.

 

 

Dzień 16

Niestety mamy tylko pół dnia na zwiedzanie Galle i jest to zdecydowanie za mało. Ze wszystkich miast, które odwiedziliśmy na Sri Lance, Galle jest zdecydowanie moim ulubionym! Najpierw odwiedzamy fort zbudowany przez Portugalczyków, wieżę zegarową  i latarnię morską. W tym mieście jest wiele uroczych kawiarni i artystycznych sklepów, w których można się zatrzymać i odpocząć.  Wędrówka wąskimi uliczkami sprawia, że zapominamy, że jesteśmy na Sri Lance. To takie piękne i spokojne miasteczko z artystyczną atmosferą! Jedziemy dalej autobusem do do wylęgarni żółwi w Kosgodzie. Sea Turtle Center ma na celu ochronę żółwi morskich. Wylęgarnia zakopuje jaja w piasku, a kiedy wylęgną się małe żółwie po około 50 dniach są one wypuszczane do morza. Tylko 1 na 1000 żółwi przetrwa. Ośrodek posiada również zbiorniki dla rannych lub niepełnosprawnych żółwi, które nie przetrwałyby na wolności. Niestety to miejsce mnie rozczarowało. Żółwie są tutaj trzymane w niewielkich zbiornikach, gdzie pływają tam i z powrotem. Niektóre żółwie są trzymane tylko dla edukacji gości i tak naprawdę mogą być wypuszczone na wolność. Żółwie jednak powinny pozostać na wolności. Jedziemy dalej tuk-tukiem do Ratnapury, gdzie mamy zarezerwowany nocleg.

 

 

Dzień 17

W Ratnapurze jedziemy na wycieczkę, żeby zobaczyć kopalnię kamieni szlachetnych. Mężczyźni pracuję w kopalniach przez 12 lub 14 godzin dziennie narażając swoje życie. Do dziś używają tego samego prostego mechanizmu dźwigni zbudowanej z drewna, której używano sto lat temu do ręcznego transportu żwiru z szybu kopalni. Po zebraniu worków żwiru jest on transportowany taczką do głębokiego dołu. Następnie górnicy tradycyjną metodą myją żwir, w których mogą być szafiry. Robią to ręcznie w rzece.  Właściciele kopalni żyją w wielkich rezydencjach tuż za kopalniami, uważnie obserwując kopalnie i cenne szafiry, które są wydobywane.  Zostaliśmy zaprowadzone do szybu, w którym pracują mężczyźni wydobywający cenne kamienie. Do środka szybu jednak nie zeszłyśmy, ale widać było, że warunki pracy są bardzo ciężkie. A zarobek zależy tylko od szczęścia. Wizyta w kopalni to było niesamowite przeżycie. Zaraz po wycieczce jedziemy tuk-tukiem do Kolombo skąd mamy lot do Mahe.

 

 

Dzień 18

O godzinie 13:00 mamy motorówkę na wyspę Nilandhoo, która płynie około 3 godziny.
Nilandhoo leży jakieś 140 km na południe od Male. Zatrzymałyśmy się u Magdy Typel, która od kilku lat mieszka i prowadzi pensjonat na małej lokalnej wysepce Nilandhoo. Czy to był dobry wybór? Nie do końca. Sama wyspa jest naprawdę piękna. Ale czystość w pensjonacie pozostawia wiele do życzenia, w ciągu naszego 5 dniowego pobytu tylko raz posprzątano nam pokój i to tylko na naszą wyraźną prośbę. Jedzenie – fatalne. Moja koleżanka każdy posiłek odchorowywała. A ceny wycieczek są mocno zawyżone. Widać , ze właścicielka jest nastawiona tylko na zarabianie pieniędzy. Podczas naszego krótkiego pobytu bardzo dużo osób było niezadowolonych z obsługi w tym pensjonacie. Naprawdę nie polecam tego miejsca.

 

 

Dzień 19

Dzisiejszy dzień spędzamy na wyspie. Malediwy to kraj, w którym panuje islam i wszelkie ograniczenia wynikające z tej religii są tutaj przestrzegane. Kobiety nie powinny tu chodzić roznegliżowane , a co za tym idzie jest zakaz opalania się czy kąpania na plażach w bikini. Na Nilandhoo jest wydzielony dla turystów specjalny odcinek plaży tzw bikini beach. Na plaży jednak nie da się długo wysiedzieć, bo jest strasznie gorąco. Idziemy na spacer po wyspie, dzięki czemu możemy poznać codzienne życie tutejszych mieszkańców.

 

 

Dzień 20

Kolejny dzień spędzamy na wyspie. Plaża jest czysta, chodzi po niej mnóstwo małych krabów, a niedaleko brzegu znajduje się rafa koralowa. Na samej plaży słychać tylko język polski, czuję się jak w domu. Wyspa jest naprawdę niewielka – jej długość i szerokość to niecały kilometr. Życie nadal toczy się tu jak kilkadziesiąt lat temu, biegnie swoim spokojnym, wyspiarskim rytmem. To świetne miejsce na relaks.

 

 

Dzień 21

Dzisiaj wybieramy się do resortu Sun Aqua Vilu Reef aby skosztować odrobiny luksusu. Gdy myślisz o Malediwach od razu widzisz luksusowe bungalowy nad wodą. Na niewielkiej wyspie znajdują się y 62 wille na plaży w kształcie strzechy oraz 41 luksusowych willi na wodzie. Tak właśnie wygląda raj na ziemi, a właściwie to na wodzie. Znajduje się tutaj restauracja, basen i bar przy basenie. Na wyspie spędzamy około 7 godzin i możemy korzystać z wszystkich udogodnień. W cenie wycieczki mamy też pyszny lunch w formie bufetu. O godzinie 17:00 idziemy zobaczyć karmienie płaszczek. To był wspaniały dzień w raju.

 

 

Dzień 22

Wybieramy się na pół dniową wycieczkę na lokalne wyspy. Wyspy nie różnią się niczym od Nilandhoo. Sama wycieczka kosztuje bardzo dużo patrząc na to, że do najdalszej wyspy płycie się około 10 minut motorówką. Generalnie jest to strata pieniędzy. Ale przynajmniej mogłyśmy poobserwować życie mieszkańców Malediwów. To nasz ostatni dzień pobytu na wyspie Nilandhoo.

 

 

Dzień 23

O 7:00 rano mamy motorówkę, która zabierze nas z powrotem na Mahe, A stamtąd po południu lecimy samolotem z powrotem do Kolombo.

Dzień 24

Lot powrotny do Polski.

 

Sri Lanka to wyspa, która tętni życiem, pełna zacisznych pól herbacianych, imponujących parków narodowych, w których żyją dzikie słonie i bawoły, piaszczystych plaż i dobrego jedzenia. Sri Lanka ma wiele pięknych miejsc, które warto odwiedzić. Jednak wyspa jest bardzo turystyczna i czasami mocno zatłoczona. To jeden z najbardziej turystycznych krajów jaki do tej pory odwiedziłam. Czy byłeś już na Sri Lance? Co sądzisz o moim planie podróży? Daj mi znać w komentarzu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *